Jelonki Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
Przed budynkiem
Autor Wiadomość
Jelonki



będzie ponad 500 lat

król mazur

kocham mieszkańców i

mieszkamprzy Zaciszu

Jelonki to dom
w którym oddychasz pełną piersią

Wysłany: 2019-05-24, 13:21   Przed budynkiem

 


 
Wiktoria Czajkowska



23

Sprzedaje ciasteczka i ciepłe bułeczki

A kto by chciał rudzielca?

mieszkamprzy Ogrodowej

Wiktoria Czajkowska
Fight for You

Wysłany: 2019-05-31, 19:43   

#1

Nie za często się zdarza, że właśnie to ja muszę otworzyć cukierenkę tak wcześnie. Zazwyczaj ja mam tą południową zmianę. Jak dobrze, że przyzwyczaiłam się wstawać o takich dziwnych, różnych godzinach i takie coś nie jest dla mnie problemem.
Jak tylko dostałam się na miejsce gdzie stał mój zakład pracy, otworzyłam drzwi i weszłam nawet do środka. Zapaliłam wszędzie gdzie trzeba światła, krzesełka postawiłam na podłogę zamiotłam oraz wytarłam stoły. Teraz jedynie na co mi zostało czekać to dostawę wszystkich tych pysznych ciastek, ciast i bułeczek. A z tego co pamiętałam będzie za jakieś pół godziny. Wyszłam przed piekarnię, już nawet odwróciłam się aby zamknąć główne drzwi. Przecież i tak je mogę otworzyć jak przyjedzie dostawa. A świeże powietrze zawsze się przyda, ale nagły dźwięk mnie dość mocno zdziwił. Zmarszczyłam czoło, ale zaraz uśmiechnęłam się.
- Przepraszam, ale jeszcze jest zamknięte. Zapraszam za godzinę - Odwróciłam się do osoby, która stała koło mnie. Okazała się kobietą, cóż chociaż powiedziałam jej prawdę, bo teraz nie mam nawet ciasteczka. Wszystko się dosłownie wyprzedało, wczoraj!
 


 
Pola Jaskólska



17

uczennica na wygnaniu

tinderlowe

mieszkamprzy Ogrodowej

Pola Jaskólska
warszawianka

Wysłany: 2019-08-09, 11:40   

{21}

Nudno. Potwornie nudno. Sezon letni w Jelonkach służył przyjezdnym chyba tylko i wyłącznie do odpoczynku, a Pola, w pewnym sensie dalej przyjezdna z Warszawy, nudziła się niemiłosiernie. Kilka dni na biedowczasach w Mielnie, minimalnie tylko oderwało ją od codziennej rutyny, ileż też mogła przesiadywać u Norberta, pod pretekstem swatania go z jakąś dziewczyną? A ile zawracać głowę Kubie, który na głowie miał zdecydowanie za dużo rzeczy? Postanowiła więc pomęczyć Leszka, to on był dzisiaj szczęśliwym zwycięzcą, którego wylosowała spomiędzy wachlarza swoich znajomych. Takie wachlarza dla dzieci chyba, bo za dużo ich tu na miejscu nie miała.
- W kooońcu coś ciekawego! – Tak go przywitała, zamiast jakiegoś hej, co tam? Ale jak mnie zamkną, to będziesz podrzucał paczki z papierosami? – Bo papieroski ważna rzecz, chociaż Pola siedemnastka to nawet nie mogła się nazwać uzależnioną, po prostu lubila palić, aż na znak tego może, odpaliła sobie swojego cienkiego, wyciągniętego z kieszeni przydużej czarnej kurtki, bo ubrała się jak rasowy bandyta – czarne spodnie, czarna koszulka i nawet ta czarna kurtka.
 


 
Leszek Kalinowski



20

chwilowo na bruku

mąciciel

mieszkamprzy Glinianej

Leszek Kalinowski
bitch dont kill my vibe

Wysłany: 2019-08-11, 00:42   

Nuda? No c'mon, chyba tylko ludzie bez pasji i wyobraźni potrafili się serio nudzić. Nuda jakoś dziwnie kojarzyła się Leszkowi jedynie z typowymi netflixowymi nastolatkami, które żyją w pernamentnym marazmie między kolejnymi premierami seriali. Jak można się nudzić kiedy jest środek lata, a oni mieszkają w samym sercu dzikiej Warmii i Mazur? Nie żeby każdy jeden dzień Kalinowskiego był pełen przygód i ekscytacji, ale nie lubił się nudzić, więc starał się nie dopuszczać do takich sytuacji. Może Jelonki stwarzają pozór zabitej dechami dziury gdzieś w głębokiej prowincji, ale jest tu zdecydowanie więcej atrakcji, niż mogłoby się wydawać. Czasem wystarczy sięgnąć wzrokiem trochę dalej i głębiej od witryn sklepowych i głównych ulic. Masa atrakcji czeka tylko żeby je odkryć. A dzisiejszą atrakcją dnia będzie pokrojenie Rogala. Dosłownie i w przenośni. Skurwysyński zarząd wyrzucił Leszka praktycznie z dnia na dzień. To, że przez cały tydzień nie pojawił się w pracy i nie dawał żadnych oznak życia było tylko szczegółem. Większym skandalem było, że nie wypłacili mu żadnej wyprawki, nie wypisali referncji, nawet nie napisali zwykłego sms, że od poniedziałku nie musi przychodzić do pracy. A przecież pracował już tam ponad 3 lata, jeśli liczyć praktyki.
- Nie drzyj ryja ziomek. -wyrzucił cicho, ale stanowczo. W sumie to był trochę spięty. Nakręcał się od rana na ten wypad i musiał nagromadzić całkiem sporo wkurwienia i złości, żeby nie mieć skrupułów pokazać chujkom, że popełnili błąd wyrzucając Lecha. Podszedł bliżej do dziewczyny, zbił żółwika na powitanie i nawet delikatnie się uśmiechnął. Również ubrany na ciemno. Czarna bluza z kapturem, czarne bojówki w trybie ninja, bo bez wszystkich łańcuchów, breloków, zawieszek i innych brzęczących pierdół. - Nie zamkną cię. Nikt by z Tobą tyle nie wytrzymał. - powiedział, a zadziorny uśmieszek sam mu się wymknął. Przestępstwa najlepiej wychodzą we dwójkę, więc mieli przewagę na starcie co nie? Rozejrzał się dyskretnie czy aby nikt nich nie obserwuje, z okna, z samochodu czy po drugiej stronie ulicy, naciągając kaptur bardziej na głowę. Jak się już upewnił to zdjął swój plecak i postawił na ziemi, a z niego wyciągnął dwie pary białych, gumowych rękawiczek i dwie puszki z czarną farbą w sprayu. - Trzymaj, uzewnętrznij się trochę, nie krępuj się. Podszedł bliżej budynku, pomachał energicznie puszką i wymierzył w pierwsze okno piekarni. Zaczął na spokojnie, od skromnego "A" w kółeczku i kilku podobnych obok.
 


 
Pola Jaskólska



17

uczennica na wygnaniu

tinderlowe

mieszkamprzy Ogrodowej

Pola Jaskólska
warszawianka

Wysłany: 2019-08-13, 22:54   

- Nie tym tonem, ziomek. - Skrzywiła się trochę, bo nie znosiła, straszliwie nie znosiła, kiedy ktoś zwracał jej uwagę. Poza tym wcale tak bardzo nie krzyczała, ledwo uniosła głos, a Lechu już się rzucał z aferą, tak to przynajmniej odebrała, bo Jaskólska nie była zbyt dobra w przyjmowaniu feedbacku, do korpo by się zupełnie nie nadawała, dobrze, że i tak była za młoda. - Jesteś uroczy, kiedy próbujesz mnie obrażać. - Posłała mu buziaka, tylko w powietrzu, uśmiechając się szeroko, bo trochę taką odzywką jak w gimnazjum poleciał, taką, do której by pasowało już tylko dorzucenie twoja stara... i zakończenie jakimś absolutnie nieżyciowym frazesem.
Z lekkim niesmakiem spojrzała na rękawiczki, nie dlatego, że nie miały na sobie loga Channel, czy Lui Witą, ale lateks to po prostu nie była bajka Polki, szczególnie w tej części garderoby. Naciągnęła za to na dłonie rękawy przydużej bluzy, podążając śladem Leszka chwyciła puszkę w dłoń, naciągając na głowę kaptur tak, że prawie sam nos jej spod niego zasłaniał, a potem przekrzywiła szyję, wpatrując się chwilę w okno, bo zupełnie nie mogła wymyślić, co namalować. - Chuje są już trochę cliche, nie? - Zaśmiała się cicho, potrząsając puszką parę razy. Robótki ręczne, a już z pewnością takie plastyczne, nigdy nie były jej mocną stroną. Nie potrafiła zupełnie narysować prostej kreski po kratkach w zeszycie od matmy, a co dopiero przenieść coś na większy format? No cóż, była środa, to zaczęła od typowo typowych kulek, jednej, drugiej, zwieńczonych podłużnym kształtem, no lody gałkowe jak się patrzy. - Lechu, chyba nie pyknie. - Pokręciła głową z dezaprobatą, ale bez smutku zupełnie, innych rezultatów to się nawet nie spodziewała!
 


 
Leszek Kalinowski



20

chwilowo na bruku

mąciciel

mieszkamprzy Glinianej

Leszek Kalinowski
bitch dont kill my vibe

Wysłany: 2019-08-15, 00:09   

- Vaffanculo. - niskim tonem z udawanym włoskim akcentem zgrupował palce jak typowy Włoch w kierunku Polci. No i puścił jej małe, ciche oczko na koniec, bo przecież tylko się droczył. Dobrze wiedział, że jego ulubiona, warszawska smarkula źle znosi przytyki w swoim kierunku. Poza tym miał ją za diabelsko inteligentną, ale nigdy tego nie powie na głos, bo jeszcze pomyśli, że Leszek ją lubi czy coś. I tak wierzył w jej zdolności czytania między wierszami, więc to co zostawało niedopowiedziane była bardziej smaczne i intrygujące. No i dajcie spokój. O brudnym i śmierdzącym punku, można powiedzieć wszystko, prawie wszystko, ale na bank nie, że jest uroczy. Może i miał świadectwo ukończenia gimnazjum, ale nikt nigdy nie stwierdził, że z niego wyszedł. Ale niech będzie, touche.
Rękawiczki, nie miały wyglądać, miały być funkcjonalne. Oprócz tego, żeby nie ubrudzić sobie rąk to nie zostawić odcisków na niczym, jeśli bagieciarze mieliby ich faktycznie nakryć na procederze. Better safe than sorry, jak mawiał klasyk. Miejscowi mundurowi już mieli utartą relację z Kalinowskim i nie zamierzał dodawać im kolejnych argumentów, czy powodów do jeszcze większego mieszania go z gnojem. Bo jakoś tak to było, że zawsze siedział na dołku te pieprzone 72 godziny, kiedy inni wczasowicze na komendzie wychodzili maksymalnie do 24. Dlatego kolejny napis "ACAB" był ze specjalną dedykacją dla wszystkich policjantów, zwłaszcza tych Jelonkowych. - Jeśli twoja ekspresja mówi chuj, no to chuj. - odpowiedział z nadętą złośliwością. Przerwał na moment swoje malowanie i podszedł do malowidła Poli. Westchnął ciężko i przeniósł wzrok na kumpele. - Potrzebujesz własnego tagu. Zwykle są to 3 litery z ksywki bądź imienia. W twoim przypadku; PLA, APL, nie wiem, sama zdecyduj. - poinstruował, już nie udając żadnej maniery. Przy okazji odpalił jakiegoś tam papieroska, bo to zawsze pomagało w skupieniu się. - Możesz dodać do tego "288. kk", autoironii nigdy za wiele. - ciągnął dalej swój grafficiarski wywód.
 


 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Pogoda
Siedliska, Poland

Saphic 1.2 // Theme created by Sopel & Sklep internetowy  // modified v0.9 by warna