Jelonki Strona Główna


Poprzedni temat «» Następny temat
#3 nie wiem co, ale i tak się pewnie pokłócimy
Autor Wiadomość
Hania Kabat



19

opiekuję się konikami

romansuję z książkami

mieszkamprzy Skrajnej

Hania Kabat
jedyny wróg to twój mózg

Wysłany: 2019-08-12, 22:54   #3 nie wiem co, ale i tak się pewnie pokłócimy

| piąteczka chyba + ałtfit musi być co nie

Postanowiła zajrzeć do Gniewka, nie widziała go przez ostatnich parę dni. Tak jakoś się złożyło, że albo pracowała, albo pomagała Klaudii. Albo siedziała z Norbertem, bo bądźmy szczerzy, spędzała z nim praktycznie każdą wolną sekundę. No ale nie dzisiaj, dzisiaj miała nawet cały dzień dla Gniewka! Do środka wpuściła ją niania, tej jeszcze nie znała, więc musiała być nowa. Chciała od razu przemknąć do jego pokoju, ale została zasypana gradem pytań. Ponieważ Haneczka totalnie ludzi nie potrafi zbywać, ani być wprost niemiła, to dała się zaciągnąć do kuchni. Zaraz też przed nią została postawiona herbata, a ona sama zaczęła opowiadać historię swojego życia, pod lekkim przymusem rzecz jasna. Tylko nerwowo zerkała to na zegar, to w stronę drzwi, błagając w myślach, żeby ją uratował. Jej prośby i błagania zostały wysłuchanie po jakichś dwudziestu minutach. - O, jesteś - wypowiedziała z ulgą, na widok chłopaka zrywając się z krzesła jak poparzona. Pożegnała się z panią nianią, wymawiając się tym, że musi pilnie porozmawiać z Gniewkiem i zaciągnęła go do jego własnego pokoju.
- Strasznie ciekawska ta wasza nowa niania, następnym razem przyjdę tutaj z całym CV - zażartowała i przewróciła oczami, po czym na przywitanie przelotnie cmoknęła go w usta. - O nie, zostawiłam w kuchni jedzenie - jęknęła, już się gramoląc na jego łóżko. - Nie wracam do tej baby - zaznaczyła od razu i spojrzała na Gniewka tak pięknie, no że przecież jej nie odmówi i pójdzie po tę siatkę z Biedronki. Prawda?

 


 
Gniewomir Zięba



19

wieczny student

żadna nie dogodzi

mieszkamprzy Leśnej

Gniewko Zięba
pieniądze szczęścia nie dają

Wysłany: 2019-08-13, 00:12   

#1

Odsypiał dzisiaj kolejny melanż i zupełnie nie spodziewał się tego, że ktokolwiek go będzie chciał odwiedzić, szczególnie nie spodziewał się wizyty Hani, bo przez kilka dni miała go w dupie, albo on ją, chuj wie, kto kogo, może wzajemnie potrzebowali odpoczynku od siebie. Tak więc gdy w końcu dobiegły go jakieś głosy z kuchni, z początku chciał je totalnie olać, ale rozpoznał głos pieprzonej Kabat. Pokurwował trochę pod nosem totalnie skacowany, ogarnął się nieco i poszedł do tej zjebanej kuchni by zabrać Hankę spod ręki jebanej niani, która zachowywała się jak jakiś detektyw. - Do mnie przyszła nie do ciebie, nikt cię kurwa nie prosił o zajęcie się nią. Wypierdalaj do roboty, do której jesteś tu zatrudniona. - warknął, bo kac sprawiał, że był agresywny dwa razy bardziej niż zawsze, a potem Hanka zaciągnęła go do jego pokoju, ale przez drogę zupełnie się nie uspokoił bo cholernie zaczęła go boleć głowa. A Kabat to jeszcze energia roznosiła kiedy w końcu skończyła ten swój wywód wywrócił teatralnie oczami. - Przymknij się na chwilę, błagam. - jęknął i padł na łóżko obok niej, zakrywając głowę poduszką. Boże, po co ona tutaj przyszła? Nie mogła najpierw dać znać, że ma taki plan? Kilka dni się nie odzywa, a teraz przyłazi w najmniej odpowiednim momencie, no popierdolona.
 


 
Hania Kabat



19

opiekuję się konikami

romansuję z książkami

mieszkamprzy Skrajnej

Hania Kabat
jedyny wróg to twój mózg

Wysłany: 2019-08-13, 14:17   

Przyzwyczaiła się do tego, że z Gniewkiem różnie to bywa. Co nie znaczyło, że lubiła, jak się tak do niej odzywał. Zacisnęła na moment usta i westchnęła widząc, że wybitnie źle trafiła. Kac morderca nie ma serca, a Gniewko wtedy zachowywał się jeszcze bardziej paskudnie niż zwykle. - Nie ma tutaj twoich koleżanek ani kolegów, nie musisz być wredny - odpowiedziała cicho, akcentując ten fragment o koleżankach. Koleżanki. Miał ich strasznie dużo i bynajmniej z niektórymi nie pozostawał w czysto koleżeńskich relacjach. Chyba nic na to nie mogła poradzić, parę razy próbowała poruszać ten temat, ale wiadomo, jak to się kończyło. A nie miała takiego charakteru, żeby toczyć o coś wojnę, więc zazwyczaj po wymianie paru nieprzyjemnych zdań, to właśnie ona odpuszczała. Bez słowa opuściła jego pokój, poszła do kuchni po te wszystkie rzeczy, które kupiła na dzisiaj. Miała nadzieję, że spędzą go jakoś fajnie razem, może coś obejrzą, może gdzieś wyjdą. Przy okazji z kuchni zgarnęła szklankę, którą napełniła wodą i postawiła na stoliku przy jego łóżku, tak jak siatkę z zakupami. Sama podeszła do okna, założyła rękę na rękę i przez dłuższą chwilę nic nie mówiła. Zbyt długą jak na nią, widać było, że się zastanawia, może myśli zbiera. - Jesteś wkurzony, że się nie odzywałam. Okej, faktycznie trochę słabo z mojej strony - przyznała, w końcu chociażby jeden sms, że jest trochę zajęta i nie ma czasu by jej zajął całe dziesięć sekund. Nie pomyślała o tym, serio. - Dlatego przepraszam - trochę zawaliła, ale umiała się do tego jednak przyznać. - Ty też się nie odzywałeś - w jej głosie nie było słychać ani wyrzutu, ani złości, po prostu stwierdzała fakt. - No dobra, to skoro to chyba zostało wyjaśnione, to ja się będę zbierać. Widzę, że źle się czujesz, to nie będę cię wkurzać. Kupiłam dużo jedzenia, to może jakoś ci pomoże zabić tego wstrętnego kaca - wysiliła się nawet na jakiś tam uśmiech i ruszyła do drzwi, bo ją oczy piekły. Nie chciała żeby widział jaką ma nad nią przewagę i jak niesamowicie jest jej przykro teraz. Poryczy sobie sama w domu, ok.

  
 


 
Gniewomir Zięba



19

wieczny student

żadna nie dogodzi

mieszkamprzy Leśnej

Gniewko Zięba
pieniądze szczęścia nie dają

Wysłany: 2019-08-13, 19:29   

Kiedy wyszła z pokoju tak bez słowa, myślał, że poszła w pizdu i w sumie nawet trochę mu się głupio zrobiło, że tak na nią wsiadł, ale jak wróciła, to przestało być mu głupio, bo ogarnął, że poszła sama po te zakupy i jeszcze w dodatku przyniosła mu wodę. No to miło. Uniósł się nieco na łokciach, po czym wziął szklankę w jedną rękę i opróżnił ją duszkiem, odstawił naczynie z powrotem na szafkę i poczuł jak nagle wszystko mu się cofa, ale opanował rzyga i jęknął cicho, ponownie chowając twarz w poduszce. No i pewnie by tak sobie spokojnie leżał, gdyby nie jakieś pieprzone wyznania Hanki. Kurwa, czy wyglądał na złego? Nie był zły przecież na nią, zwariowała? Mimo wszytko nie chciało mu się jej przerywać, musiał się trochę ogarnąć no, a ona wcale mu na to nie pozwalała, nie pozwalała mu się obudzić tak jakoś normalnie, no i trochę odpocząć. No i kiedy tak skończyła ten cały swój wywód, westchnął cicho i obrócił się na plecy. - Stój debilko. - rzucił, wywracając przy tym teatralnie oczami. - Nie jestem na Ciebie o nic zły. Mam po prostu ogromnego kaca. - wyjaśnił i podniósł się z łóżka by do niej podejść. Chwycił ją za rękę i przyciągnął do siebie, by objąć ją w talii i mocno do siebie przytulić. No dobra, trochę przegiął, znowu, ale głowa go bolała, brzuch go bolał, niedobrze mu było, no i jeszcze tak wpadła z niezapowiedzianą wizytą. - Sorka Hania, nie gniewaj się. - rzucił cicho i delikatnie pogłaskał ją po plecach, a następnie zaciągnął ją z powrotem na łóżko, a gdy już się tam znaleźli, to usiadł po turecku i sięgnął po tą siatkę by zobaczyć co tam ciekawego im zakupiła, chociaż i tak nie wiedział czy w ogóle będzie w stanie coś przełknąć bez puszczenia pawia.
 


 
Hania Kabat



19

opiekuję się konikami

romansuję z książkami

mieszkamprzy Skrajnej

Hania Kabat
jedyny wróg to twój mózg

Wysłany: 2019-08-13, 22:10   

No i po co ją zatrzymywał? Przecież będzie mu tylko przeszkadzała i za chwilę się pokłócą. Głupia jednak była, zakochana niestety, no więc została. Łzy jakoś tam wstrzymała, mówiąc sobie, że on ją przecież na swój sposób też kocha. Na swój popaprany, nienormalny i trochę okropny sposób. Przecież mu zależy! Hanka pierwsza była do wytknięcia hipokryzji, przeprowadzania rozmów z koleżankami, że jak facet nie szanuje, to należy go kopnąć w tyłek, a sama co? Usprawiedliwiała każde jego okropne zachowanie, niemiłe słowo. Wtuliła się w niego, bo jednak jej go brakowało, mimo że minęło tylko kilka dni. - Nie gniewam się - westchnęła, znowu lądując na jego łóżku, co niby miała zrobić. Powinna stąd wymaszerować i się do niego nie odzywać, ale nie umiała, no po prostu nie umiała. - Wyglądasz paskudnie - stwierdziła oczywistość, w końcu różne oblicze kaca widziała, ale Gniewka tak zmarnowanego to jednak jeszcze nie widziała. Kiedy sprawdzał zawartość siatki, sięgnęła do swojej torby, chwilę w niej poszperała, aż wyciągnęła listek tabletek. - Trzymaj, powinny pomóc - zwykłe przeciwbólowe, ale dobre i to. - Bo pewnie nie masz żadnego rozpuszczalnego magnezu? - tyle pił i tyle kaców w swoim życiu przeżył, a jeszcze się nie nauczył, co robić na drugi dzień po imprezie. - Jak się na mnie zrzygasz to przysięgam, że nigdy więcej mnie nie zobaczysz - nie brzydziła jej krew, ludzkie wnętrzności też nie, ale treść żołądka... Nie, po prostu nie. Przysunęła się do niego i delikatnie przeczesała mu palcami włosy, składając buziaka na Gniewkowym policzku. Szkoda jej go było no. Sam był sobie winien, no ale jednak i tak się o niego martwiła. - Nie będę gadać jak nakręcona, możemy posiedzieć w ciszy, jeśli będziesz miły - aż uszy bolały od tych wszystkich przekleństw i wyzwisk. Właściwie to przyszła do niego, bo chciała mu coś powiedzieć, ale z tego wszystkiego to już zapomniała, co chciała.

  
 


 
Gniewomir Zięba



19

wieczny student

żadna nie dogodzi

mieszkamprzy Leśnej

Gniewko Zięba
pieniądze szczęścia nie dają

Wysłany: 2019-08-13, 22:35   

Wiedział, że się gniewała, za dużo odpierdalał, na za dużo sobie pozwalał, ale na szczęście Hanka nigdy nie złościła się na niego zbyt długo, zawsze mu wybaczała... Chociaż... Co jeśli nie wybaczała? Co jeśli to tam wszystko się w niej kumulowało i kiedyś da temu upust? Jeśli tak się stanie, to Gniewko za wszystkie swoje grzechy na bank zostanie przez nią zamordowany, więc módlmy się o to, by Kabat nigdy nie straciła cierpliwości do Zięby, bo będzie tragedia.
Gdy stwierdziła, że wygląda paskudnie, wzruszył jedynie ramionami, bo zdawał sobie z tego sprawę. Pewnie chłodny prysznic trochę postawiłby go na nogi, ale jedyne na co było go stać, jak się zgramolił z łóżka to na umycie zębów by nie mieć kapcia w gębie. Tyle było z estetyki. Pewnie wciąż cały jebał wczorajszym melanżem.
- Nie wiem, wszystko. - mruknął, marszcząc przy tym brwi. Cholera, musiał mu się urwać film gdzieś w połowie nocy, bo nawet nie pamiętał jak dostał się do chaty, tragedia. A było się Gniewko trzymać jednego alkoholu, to nie, jak zawsze trzeba było mieszać, ty chory pojebie. Gdy dała mu tabletki, szybko je od niej wziął i łyknął sobie dwie na raz, mając nadzieję, że coś mu się po tym polepszy, a co do tego magnezu, to pewnie gdzieś miał, niańka wiedziałaby na bank gdzie coś takiego się trzyma w tym domu, on po prostu miał wyjebane. Jak miał kaca to szedł dalej chlać i cały ból znikał.
- Nie martw się, nie uleje mi się już chyba. - stwierdził po tym jej komentarzu na temat rzygów i zaśmiał się cicho, po czym odrzucił siatkę gdzieś na bok, bo serio, nie miał totalnie na nic ochoty i jak tak dalej będzie myślał o jedzeniu, to naprawdę zwymiotuje i to na Hankę, a wtedy ona śmiertelnie się na niego obrazi i będzie chryja. Kiedy się do niego przysunęła i dała mu buziaka w polik, smyrając go po włosach, po prostu się w nią wtulił, ułożył swoją głowę na jej klatce piersiowej, a następnie położył się z nią na tym łóżku, nie odrywając się od niej. - Zawsze jestem kurwa miły. - skwitował i zaśmiał się cicho, a następnie ucałował jej szyję, kilkakrotnie, przesuwając swoją dłonią po jej brzuchu, by po chwili zsunąć się na jej biodro, zahaczyć o pośladek i na koniec zatrzymać się na jej udzie, gdzie delikatnie zacisnął palce na jej skórze, a raczej materiale jej spodni. Wcisnął powoli jedną ze swoich nóg między te jej, specjalnie swoim udem sunąc po najwrażliwszej części jej ciała, by w tym samym momencie, przyssać się ustami do skóry na jej szyi i zostawić tam soczystą malinkę, która na pewno utrzyma się tam przez kilka tygodni.
 


 
Hania Kabat



19

opiekuję się konikami

romansuję z książkami

mieszkamprzy Skrajnej

Hania Kabat
jedyny wróg to twój mózg

Wysłany: 2019-08-14, 00:20   

Niby to grzech ciężki, morderstwo w sensie, ale jak on przegnie, to kto wie. Niech się więc pilnuje. Hania to żywcem pójdzie do nieba za to, że z nim wytrzymuje.
Wprawdzie jej się to na maksa nie podobało, ale przecież nie zabroni mu pić. A jakby spróbowała zasugerować, żeby może bardziej uważał, mniej pił, to na pewno dostałaby jakąś piękną wiązaneczkę w odpowiedzi. Wiedziała, że to wszystko na pokaz, że tak naprawdę Gniewuś to tylko imię ma takie straszne i gniewne, a w głębi duszy wcale taki nie jest. Bywały jednak takie dni, że musiała to sobie powtarzać chyba co sekundę. A wiadomo, kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą. Nie poddawała się jednak, już ona go ogarnie. Powolutku, małymi kroczkami, ale da radę. O ile wcześniej z nim jednak nie zwariuje, bo czasami ich związek przypominał istny rollercoaster. - Czasami jesteś - kiwnęła głową, no ale tego nie mógł widzieć. Teraz był miły. Kiedy byli sami, nie było znajomych, przed którymi udawał kogoś zupełnie innego. Kiedy tak ją dotykał, to zapominała o tych wszystkich niefajnych rzeczach i skupiała się na tym co tu i teraz. Bo bańka może zaraz prysnąć i za chwilę już nie będzie tak kolorowo. Postanowiła się więc nie odzywać, przynajmniej na razie. Bo jak nie rozmawiali, to się przecież fantastycznie dogadywali! Coś mu się na jakieś amory zebrało, no ale przecież nie będzie narzekała. Tylko faktycznie ten prysznic mógłby wziąć, bo nie pachniał najlepiej. Haneczka nos zmarszczyła próbując jednak na to nie zwracać uwagi, taka kochana z niej dziewczyna była. Automatycznie jedną nogę zarzuciła na niego, przywierając do chłopaka tak mocno, jak tylko się dało. Strasznie tęskniła, widać to było w każdym jej ruchu. Jak rozpaczliwie próbowała łapać wszystkie te dobre chwile, ulotne jak ulotka. Jakiś chichot jej się wyrwał, bo trochę miała łaskotki na szyi. I wolała nie patrzeć nawet co ten łobuz zrobił, pewnie i tak będzie musiała zakryć to makijażem. Jakoś nie miała ochoty na pełne dezaprobaty spojrzenia matki czy tłumaczenie się bratu. Dlaczego u licha ona teraz myślała o Norbercie? To było trochę niepokojące. Więc swoimi ustami odnalazła usta Gniewka, żeby już te swoje myśli zagłuszyć. Tak się przekręciła, że teraz znajdowała się na górze, pewnie smyrając go kosmykami włosów po twarzy. - Nie, ja jednak nie mogę. Próbowałam, ale nie mogę. Śmierdzisz - zaśmiała się i pocałowała go w nos - prysznic - powiedziała krótko, ale wcale nie zmieniła pozycji.

  
 


 
Gniewomir Zięba



19

wieczny student

żadna nie dogodzi

mieszkamprzy Leśnej

Gniewko Zięba
pieniądze szczęścia nie dają

Wysłany: 2019-08-15, 11:28   

No i zrobiło się między nimi tak miło i przyjemnie, znaczy siłę to miał tylko i wyłącznie na takie pieszczoty, więc na nic więcej się nie zapowiadało, bo i tak nie dałby rady, ale gdy się tak przekręciła i zawisła nad nim, spojrzał w jej tęczówki i wywrócił teatralnie oczami na jej słowa. - Przychodzisz tutaj po tygodniu nie dając o niczym znać i wymagasz ode mnie bym pachniał jak kwiaty wiśni? - zapytał unosząc jedną ze swoich brwi i pokręcił głową z dezaprobatą, ale no cóż, chyba faktycznie przyda mu się prysznic. Zrzucił ją z siebie na poduszkę obok, po czym podniósł się i odszukał fajki, a następnie odpalił sobie jedną, podchodząc do okna i otwierając je na oścież. Najpierw fajeczka, potem prysznic. - Tak w ogóle to co robiłaś przez ten tydzień? - zapytał rzucając jej krótkie spojrzenie. Cóż, no trochę się interesował no nie? Chciał wiedzieć, czy nie spotykała się z żadnymi frajerami których nie trawił, czy coś. No więc teraz powinna mu tutaj udzielić rozbudowanej wypowiedzi, którą podda dogłębnej analizie. Albo i nie, chuj, po prostu nie chciał by zapadła między nimi krępująca cisza, bo jak już tutaj była, to chyba musiał z nią gadać nie? Chociaż nie miał siły i ochoty. Mimo wszystko nie chciał przecież jej zlewać. Ściągnął kilka ostatnich buszków i wyrzucił peta na chodnik przed domem, chuj, ktoś posprząta, przecież od tego ludzie tu pracujący byli. Ściągnął z siebie koszulkę i rzucił ją gdzieś na podłogę, a następnie z szafy zaczął wyciągać czyste ubrania, szykując się do tego by pójść pod ten cholerny prysznic. - Idziesz ze mną? - zapytał, spoglądając na nią i posyłając jej łobuzerski uśmieszek. Skoro zaczęli coś w łóżku, to mogli to skończyć pod prysznicem prawda?
 


 
Hania Kabat



19

opiekuję się konikami

romansuję z książkami

mieszkamprzy Skrajnej

Hania Kabat
jedyny wróg to twój mózg

Wysłany: 2019-08-15, 21:06   

- Jak kwiat wiśni to niekoniecznie, ale jak żel pod prysznic to już bardziej - uśmiechnęła się pięknie, zaraz coś tam fukając pod nosem, jak ją tak zrzucił z siebie. Dobra, będzie jeszcze chciał to nic nie dostanie. Chociaż jak sobie pomyślała o tych wszystkich jego koleżankach, to już jej myśli daleko popłynęły. Pewnie stoją pod domem i tylko czekają aż ona wyjdzie. Może nawet jakąś w szafie ukrywa, tam się zawsze ukrywa tę drugą. Tylko w tym przypadku to chyba ona była ‘tą drugą’. A do tej szafy to na pewno zajrzy. Właściwie jak Gniewko wstał, to wykorzystała ten moment. No głupia no, ale musiała wiedzieć. Czmychnęła z powrotem na łóżko, mając nadzieję, że niezauważalnie. Zmarszczyła nos, gdy doleciał do niej zapach dymu. Zrobiło jej się strasznie niedobrze na to wspomnienie, kiedy przecież parę dni temu pierwszy raz paliła z Norbertem, a raczej przy nim. To nie był jej najlepszy pomysł, myślała, że płuca wykaszle i generalnie to umiera. Nigdy więcej. Z Gniewkiem o papierosach też porozmawia, ale to zdecydowanie nie dzisiaj. Zaskoczona była jego pytaniem, pewnie też miała bardzo głupi wyraz twarzy. Nie żeby się nią nie interesował, ale takie pytania rzadko padały. Więc przyjrzała mu się podejrzliwie zanim odpowiedziała. - No wiesz, to co zwykle. Praca, wakacje, byłam na chwilę na uczelni zawieźć resztę papierów - ostrożnie wspomniała to ostatnie. Pewnie nie powinna, ale tak jakoś samo wyszło. - Jadę w góry niedługo, chcesz jechać ze mną? - dodała pospiesznie, żeby zapomniał o tej Warszafce, o tym, że Hania wyjeżdża. Sama chciałaby czasami o tym zapomnieć. A czas płynął nieubłaganie niestety. Trochę ją przynajmniej rozproszyło jak koszulkę ściągnął, to już nie roztrząsała w głowie tego, co przed chwilą powiedziała. - Ale po co, przecież ja już dzisiaj brałam prysznic - odpowiedziała niewinnie udając, że nie wie o co mu chodzi. No ale wyszła i ruszyła w stronę łazienki, mając tylko nadzieję, że nigdzie nie natknie się na tę nianię. Koszulę porzuciła już przed drzwiami, a ten top co miała pod spodem to zawisł na klamce, ups.

 


 
Gniewomir Zięba



19

wieczny student

żadna nie dogodzi

mieszkamprzy Leśnej

Gniewko Zięba
pieniądze szczęścia nie dają

Wysłany: 2019-08-17, 10:39   

Kiedy wspomniała o uczelni, zacisnął tylko zęby, próbując jakoś tą informację puścić mimo uszu. Dobrze wiedziała, że nie lubił gdy wspominała o tych jebanych studiach, medycyna, Warszawa, od razu miał wrażenie, że stanie się jego rodzicami, że po prostu nagle o nim zapomni i zacznie się nauką, karierą, że tam znajdzie lepszych znajomych, którzy będą podzielać jej hobby, no i wkurzało go to, bo jedyne o czym wtedy myślał, że i ją straci, a tak naprawdę była jedyną bliską mu osobą, jedyną, do której w jakiś sposób naprawdę się przywiązał. Tak więc nie chciał by wyjeżdżała, chciał by tu została i to, że proponowała mu wspólny wyjazd, wcale go nie przekonywało, bo Warszawa w ogóle go nie pociągała, chciał być jak najdalej od rodziców, nie jak najbliżej. Na szczęście temat szybko się zmienił jak zaproponowała wyjazd w góry. - Jedziesz w góry? Z kim? - zapytał, przyglądając jej się uważnie. No patrz, kolejna świetna nowina kurwa. Miał wrażenie, że Hania to coraz więcej przed nim ukrywa co cholernie mu się nie podobało. Nie potrafił sobie wyobrazić tego, że naprawdę niedługo wyjedzie i przestaną się widywać, że nie będzie jej miał pod ręką, nie dawał tego po sobie poznać, ale naprawdę było mu przykro, ale przecież jej tego nie powie wprost.
Ruszyli sobie pod ten prysznic, uśmiechnął się pod nosem kiedy Hania zostawiała ciuchy gdzieś po drodze i wcale nie miał zamiaru ich zbierać. Zamknęli się w łazience. Odłożył na bok ciuchy które wziął na przebranie, a potem chwycił Hankę w talii i przyciągnął ją do siebie, złączając ich wargi w gorącym pocałunku. Zaczął rozpinać jej spodnie, bo przecież i tak i tak musiała się ich pozbyć prawda? Więc chciał jej trochę pomóc, nie obrazi się, jeśli dziewczyna pomoże się i mu rozebrać.
 


 
Hania Kabat



19

opiekuję się konikami

romansuję z książkami

mieszkamprzy Skrajnej

Hania Kabat
jedyny wróg to twój mózg

Wysłany: 2019-08-17, 21:50   

Co innego miała mu powiedzieć? Tak właśnie spędziła ten tydzień, załatwiając sprawy na uczelni. Wyraźnie jej dał do zrozumienia, że ma mu o studiach nie opowiadać, więc zwykle tego nie robiła. Przecież nie mogli w nieskończoność udawać, że to się nie dzieje. Wyjeżdżała za niecałe dwa miesiące. Kiedyś musieli o tym pogadać, tak szczerze. W przeciwieństwie do Gniewka, ona potrafiła też jak nie w słowach, to w czynach pokazać, że jej zależy. A zależało jej bardzo. - Z Aliną, pewnie z Norbertem, może z Natalią, no i... z tobą? - zapytała niepewnie, mając nadzieję, że się zgodzi. Tak w sumie to nie wyobrażała sobie tego wyjazdu bez niego. Jakoś tak tylko nie złożyło się, żeby go wcześniej zaprosić i dlatego robiła to na ostatnią chwilę. Gdy już byli w łazience to oddała ten pocałunek, jakby chciała nim Gniewka zapewnić, że nigdzie się nie wybiera. Naprawdę powinni porozmawiać. Zamiast tego szybko pozbyła się reszty ciuchów swoich i jego, wciągając chłopaka pod ten prysznic. Najpierw jednak puściła ciepłą wodę, więc momentalnie wszędzie było pełno pary. Już nie mogła tego tematu wyrzucić z głowy. - Gniewko, ty wiesz, że ja cię wcale nie zostawiam - zaczęła powoli, odgarniając mokre kosmyki włosów z jego twarzy. Oparła się plecami o ścianę prysznica i przyciągnęła go do siebie najbliżej jak tylko się dało, splatając ręce z tyłu jego szyi. - To tylko studia, Warszawa jest tak blisko. Będę wracać... do ciebie... Albo zostanę tutaj i będę tam dojeżdżać - mówiła bardzo cicho, ale szum wody jej nie zagłuszał. W przerwach między zdaniami składała delikatne pocałunki na jego policzku, na szyi, by zakończyć na ustach. - Nie uwolnisz się ode mnie tak szybko - uśmiechnęła się lekko, zabrała jedną rękę z jego szyi, by sięgnąć po żel pod prysznic. Przynajmniej taką miała nadzieję, że trafiła na żel. Bo zajęta była wpatrywaniem się w Gniewka, starając się zobaczyć, czy jej słowa do niego w ogóle przemawiają.

  
 


 
Gniewomir Zięba



19

wieczny student

żadna nie dogodzi

mieszkamprzy Leśnej

Gniewko Zięba
pieniądze szczęścia nie dają

Wysłany: 2019-08-18, 18:42   

Gdy usłyszał z kim w te góry się Hanka wybiera, spojrzał na nią ze spojrzeniem mówiącym "serio kurwa?". Chciała, żeby się wybrał w góry z taką ekipą? - Po pierwsze, z tych osób raczej nikt za mną nie przepada, po drugie nie mam hajsu, dobrze wiesz, że rodzice odcięli mi dostęp do kieszonkowego. - mruknął, wzruszając przy tym ramionami. Tak ogólnie to by pojechał, ale szczerze? Po co miał się ładować w paczkę znajomych, skoro z nich wszystkich tylko Hanka chciała by jechał? Niech jedzie sama, przynajmniej ominą jakiejś spiny czy coś, bo w sumie to nie wiadomo do czego by tam doszło. Dobrze wiedział, że jej znajomi to raczej za nim nie przepadają, także na chuj miał im psuć humor? Skoro najwidoczniej i tak nie chcieli jego towarzystwa, skoro Hanka dopiero teraz mówiła mu o wyjeździe.
Gdy już znaleźli się pod prysznicem, przymknął powieki gdy ciepła woda zaczęła spływać po jego ciele, przyjemnie się zrobiło. Kiedy dziewczyna zaczęła ten drażliwy temat, otworzył oczy by móc na nią spojrzeć. - Ta. - mruknął tylko, wywracając przy tym teatralnie oczami. Widać od razu było, że nie ma ochoty o tym rozmawiać, a ona musiała jak zwykle zaczynać ten temat, tak jakby wszystko kręciło się wokół jej wyjazdu. Oparł dłonie gdzieś nad głową dziewczyny, gdy przyciągnęła go do siebie i znowu zamknął oczy, unosząc głowę do góry i pozwalając wodzie na to, by spływała na jego twarz. Wyglądało to tak jakby zupełnie jej nie słuchał, ale słuchał, tylko to był mega ciężki temat dla niego. Kiedy chciała go pocałować, obrócił głowę w drugą stronę, byleby jej na to nie pozwolić, a następnie oparł swoje czoło o jej ramię. Jedną ze swoich dłoni zsunął na jej talię. Ucałował jej ramię i cicho westchnął. - Jedź przecież, nic Cię tu nie trzyma, wobec mnie nie masz przecież żadnych zobowiązań. - powiedział i odsunął się nieco od niej, na tyle na ile pozwalała mu przestrzeń prysznica, po czym chwycił żel, nalał go na dłonie i zaczął się myć, tak jakby Hanki właśnie tutaj nie było. Nie miał ochoty dyskutować na ten temat, niech jedzie, niech się dobrze bawi i po prostu go zostawi, na chuj się rozdrabniać?
 


 
Hania Kabat



19

opiekuję się konikami

romansuję z książkami

mieszkamprzy Skrajnej

Hania Kabat
jedyny wróg to twój mózg

Wysłany: 2019-08-18, 21:22   

No tak, jak się chciało, zawsze by się znalazło jakieś ale. - Domek mamy opłacony, a zrobiło się nas za dużo, więc biorę namiot, w którym spokojnie razem się zmieścimy - nie odpuszczała, chciała żeby tam z nią był, a żeby nie czuł się tak totalnie niekomfortowo dorzuciła jeszcze - jak chcesz to możemy zabrać jeszcze jakichś twoich znajomych - w końcu im więcej, tym weselej. Decyzja należała do Gniewko, ona i tak zamierzała tam jechać - z nim lub bez niego.
Musiała, bo nigdy o tym nie rozmawiali, a przynajmniej nigdy tej rozmowy nie kończyli. Zmarszczyła brwi, gdy jej usta trafiły w powietrze, zamiast na jego twarz. Nie wszystko było zawsze kolorowe i wesołe, czasami będą musieli się zmierzyć z trudnymi tematami. Trochę zamarła po jego słowach i przez moment tylko na niego patrzyła. - Nic mnie tutaj nie trzyma? Nie mam żadnych zobowiązań wobec ciebie? - powtórzyła po nim, tylko wyższym głosem, bo trochę ugrzązł jej w gardle. Wyłączyła tę głupią wodę i spojrzała na niego ze smutkiem. - Naprawdę tak myślisz? Bo jeśli tak, to... - rozejrzała się dookoła i nagle zapragnęła stąd wyjść - to chyba faktycznie nic mnie tu nie trzyma - na myśli miała jego łazienkę, prysznic, ale jego samego i Jelonki chyba też. - Więc wystarczy tylko twoje słowo, a znikam. Stąd i z twojego życia. Wiesz, nie chce cię ograniczać ani sprawiać, że będziesz musiał rozmawiać o jakichś trudnych sprawach, uczuciach - bardzo jej było przykro i znowu walczyła z łzami, postanowiła jednak tym razem się nie rozkleić. Nie będzie znowu przez niego płakać. Nie spodziewała się, że to tak przebiegnie. Po co ona do niego w ogóle przyszła? Najwyraźniej wszystko było w porządku, tylko i wyłącznie wtedy, kiedy się do siebie nie odzywali. Patrzyła więc na niego w milczeniu, czekając aż coś powie. - Wiesz, że mi zależy, że cię kocham - dodała jeszcze, nie wiedząc ile tak naprawdę w tym momencie znaczyły dla niego jej słowa.

  
 


 
Gniewomir Zięba



19

wieczny student

żadna nie dogodzi

mieszkamprzy Leśnej

Gniewko Zięba
pieniądze szczęścia nie dają

Wysłany: 2019-08-18, 23:43   

- Nie wiem, zastanowię się. Do kiedy mam czas? - zapytał, bo tak w sumie to pewnie by ogarnął hajs. Wystarczyłby jeden es do rodziców, albo po prostu ukradłby hajs siostrze z jej skarbonki, ewentualnie jeszcze mógłby podjebać pieniądze niańce, te które dostawała na żarcie i wszystkie inne produkty potrzebne do domu, no na pewno coś by wymyślił, jednak pewien po prostu nie był tego, czy chce tam jechać z nimi. Jakby miał sam jechać z Hanką, to pewnie byłby bardziej chętny. Jak tak stwierdziła, że może zabrać swoich znajomych, spojrzał na nią z niedowierzaniem. - Nie lubisz ich. - stwierdził krótko, bo taka była prawda. Poza tym raczej nie byłaby zadowolona gdyby sobie zgarnął jakąś koleżankę co nie?
Kiedy powtórzyła po nim jego słowa, spojrzał na nią unosząc jedną ze swoich brwi. No nie. Czy kiedykolwiek rozmawiali o tym co ich łączy? Czy kiedykolwiek stwierdzili, że tak, okey, są parą, czy cokolwiek takiego? Nie przypominał sobie takich rzeczy. Nigdy nawet nie powiedział jej, że mu zależy, że ją lubi bardziej, że ją kocha. Więc po czym wnioskowała, że ma jakieś zobowiązania względem niego? No ogólnie to tak nie myślał, przecież było widać i czuć to, że nie chciał całym sobą by wyjeżdżała, ale co miał zrobić? Zatrzymać ją siłą? Nie był do tego zdolny, nie był zdolny do wyrażania swoich uczuć, nie potrafił wprost powiedzieć jej, że mu zależy, szczerze.... Swoim zachowaniem też pozostawiał wiele do życzenia. Cóż, taki już był. Przyglądał się jej tylko zupełnie niewzruszony całym tym wywodem, tak jakby jej słowa były dla niego zupełnie obojętne, ale kiedy powiedziała to jedno słowo, tak ważne, tak rzadko przez niego słyszane, praktycznie w ogóle, coś w nim drgnęło i nawet można było dostrzec to w jego spojrzeniu, jakby momentalnie z obojętnego stało się smutnym i pełnym bólu. Przybliżył się do Hanki i przyparł ją do jednej ze ścian prysznica, a następnie złożył na jej ustach pocałunek, ale nie taki jak wszystkie, ten nie był zachłanny i dziki, ten pocałunek był czuły i delikatny, pełen pasji, jakby całował ją ostatni raz, jakby chciał jej powiedzieć, że tak, że on też ją cholernie kocha i nie chce zupełnie by wyjeżdżała, ale brutalnie przerwał tą pieszczotę i odsunął się od niej, a następnie skinął głową w stronę wyjścia. - Idź już i nie wracaj. Nie psuj sobie marzeń. - powiedział to praktycznie przez zaciśnięte zęby, chłodno i obojętnie, a przynajmniej silił się na taki ton, choć jego oczy, wyrażały zupełnie co innego, mimo wszystko, chciał by teraz wyszła, nie miał prawa zatrzymywać jej tu siłą dla własnego widzi mi się, miała swoje plany, pasję, nie powinna z tego rezygnować dla kogoś takiego jak on.
 


 
Hania Kabat



19

opiekuję się konikami

romansuję z książkami

mieszkamprzy Skrajnej

Hania Kabat
jedyny wróg to twój mózg

Wysłany: 2019-08-19, 00:25   

Już wiedziała, że z nią nie pojedzie, więc wzruszyła tylko ramionami. To już było nieważne. Humor jej się też od razu popsuł. Nie wiedziała czego się spodziewała, ale nie tego. No i z pewnością nie tego, co było pod prysznicem. Nierzadko mówiła o swoich uczuciach, uzewnętrzniała się dużo częściej niż powinna. Jednak te dwa specjalne słowa były zarezerwowane dla równie specjalnych osób w jej życiu. Gniewko raczej nie traktował jej dobrze. Bywał opryskliwy, okropny, okrutny wręcz. Nigdy jej nie mówił, że mu na niej zależy. Mimo to się od niego nie odwróciła, chociaż każda rozsądna dziewczyna już dawno kopnęłaby go w tyłek. Nie ona. Chociaż ciężko jej było z tym faktem, że ani jej takich rzeczy nie mówił, ani też za bardzo jakoś uczuć nie okazywał, to ona wiedziała. Wiedziała co do niej czuje. Kiedy zostawali sami to zmieniał się diametralnie, był inny, lepszy, nawet wtedy zdarzało się, że był miły, delikatny. I takiego Gniewka właśnie lubiła, kochała nawet, jak tutaj mu się teraz przyznała. Oczywiście nie oczekiwała, że odpowie tym samym. Ten pocałunek ją trochę zaskoczył i wybił z rytmu. Bo myślała, że to był dobry znak, ale jednak nie. Przez moment nie wierzyła w jego słowa. Stała taka zaskoczona w tym prysznicu, w międzyczasie zdążyła sięgnąć po ręcznik i się nim okryć. - Wiesz co? - zadarła głowę, żeby spojrzeć na niego z wyższością. Pewnie powinna go prosić, wręcz błagać, normalnie chyba by tak zrobiła. Ale już miała dość, nie miała już siły na kolejną przeprawę. Nie, kiedy tyle z siebie dawała i na każdym kroku spotykała się ze ścianą. Ten mur jaki wokół siebie wybudował był chyba jakiś niezniszczalny, wciąż próbowała i wciąż nie potrafiła go zburzyć. Była już tym zmęczona, tą walką o nich, którą wiecznie przegrywała. - Wal się, Gniewko - i wyszła, na odchodne jeszcze trącając go barkiem. Hania nigdy nie przeklinała, NIGDY. Zebrała swoje ciuchy, ubrała się w try miga i jak burza opuściła dom Ziębów. By zaraz za wejściowymi drzwiami oprzeć się o nie plecami i rozbeczeć się jak małe dziecko. Czy ona naprawdę wszystkie ważne osoby w swoim życiu musi tracić, w jeden lub drugi sposób? Załamana wróciła do domu, zamknęła się w swoim pokoju i pewnie przepłakała resztę dnia.

koniec :<

 


 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Pogoda
Siedliska, Poland

Saphic 1.2 // Theme created by Sopel & Sklep internetowy  // modified v0.9 by warna